Energia to bardzo ciekawa rzecz. Czy w ogóle ciekawe „coś”, bo nie wiem czy można ją nazwać rzeczą. Znaczy, z pewnością każda rzecz jest formą energii materialnej, ale przecież energia to coś znacznie więcej niż materia.

Gdy zagłębić się we współczesną fizykę, szczególnie tą kwantową, bardzo łatwo odnieść wrażenie, że energia sama w sobie jest czymś bardzo abstrakcyjnym, a wręcz wirtualnym.

W skrócie można powiedzieć, że energia jest po prostu czymś, co postrzegamy. Czymś co, w jakiś tajemniczy sposób kreują/odbierają nasze zmysły, a umysł interpretuje ten odbiór, dając nam obraz rzeczywistości — tworząc jej doświadczenie.

W tym odbiorze i interpretacji energii każdy z nas ma własną unikalną percepcję. Lecz istnieją również pewne powszechne prawidła, które przyjęliśmy jako pewnik i nazwaliśmy Naturą Rzeczywistości, bądź Nauką. Nie zmienia to jednak faktu, że… to wszystko wciąż tylko nasza percepcja!

Energia jest więc czymś fascynującym i zgoła tajemniczym. Nie sposób odnieść wrażenia, że jest w ścisłej korelacji ze świadomością, czyli tym, jak postrzegamy rzeczywistość.

Właśnie tego dotyczy „rzeźba” Zintegrowany Obwód Życia, którą tutaj pragnę dołączyć. A słowo „rzeźba” napisałem w cudzysłowie, ponieważ to nie jest tylko jakaś tam rzeźba!

The Integrated Circuit of Life (TICoL), czyli po polsku Zintegrowany Obwód Życia, to rzeźbo-urządzenie, które przedstawia wybór energii przewodniej dla swojego życia.

Jest to analogia do układu elektronicznego obecnego w komputerze, czy innym urządzeniu, który przetwarza energię elektryczną w taki sposób, że nadaje jej funkcjonalność. Zaprzęga ją, w pewnym sensie, do jakiegoś rodzaju pracy, czy działania.

Analogicznie jest z osobistą energią życiową (PSI), którą ma do dyspozycji człowiek w swoim codziennym życiu, która jest trochę jak prąd elektryczny, tylko ma inne właściwości. Energia życiowa w swojej czystej postaci nie jest ani ujemna, ani dodatnia, ani pozytywna, ani negatywna — ona jest kreatywna!

Tą kreatywną energię można wykorzystać jakkolwiek się chce w życiu, tworząc swoiste obwody energetyczne, czy układy scalone — można powiedzieć.

Można na przykład stworzyć sobie zwykłe ludzkie życie, powielając jeden z gotowych społecznych schematów energetycznych. Żyjesz wtedy jak wszyscy, kierując się generalnie zaspokajaniem podstawowych ludzkich potrzeb. Dorastasz, zakładasz rodzinę, chodzisz do pracy, starzejesz się i umierasz — żyjesz normalnym ludzkim życiem. I jest to piękne doświadczenie!

Ale można też wprowadzić w obwód energetyczny swojego życia, (swoją własną bio-elektronikę życia), element duszy. Element radości nie tylko na ludzkim poziomie, lecz również tym głębszym, duchowym — można by rzec.

Wprowadzając duchową energię w ekspresję swojej rzeczywistości, zmienia to znacząco jej funkcjonalność.

Tak samo jak płytka elektroniczna może być bardzo prostym schematem — sterować tosterem, albo lodówką, koparką, pralką, czy suszarką; tak też życie ludzkie może być bardzo schematyczne i rutynowe. Ale można też stworzyć sobie taki zintegrowany układ energetyczny, który będzie dużo bardziej wyrafinowany. Wtedy funkcjonalność twojej życiowej energii będzie na dużo wyższym, bardziej wielowymiarowym poziomie.

A więc w mojej rzeźbie przedstawiam właśnie przykład takiego układu energetycznego. Jest to nowy rodzaj urządzenia artystyczno-elektronicznego, w technologii, którą nazwałem PSI+art.

Jest to zatem obwód psi-elektroniczny, który do działania nie potrzebuje prądu elektrycznego, ani innego zewnętrznego źródła zasilania, ponieważ angażuje energię odmiennego rodzaju — życiową/duchową energię!

Zintegrowany Obwód Życia to urządzenie, które zaprojektowałem w sposób podobny do tego, jak elektronik projektuje płytkę drukowaną, czyli obwód elektroniczny, niezbędny do działania komputera, telewizora, czy pralki.

PSI-electronica — czy też PSI+art — jest czymś w rodzaju elektroniki, z tym że operuje na dużo wyższym poziomie, ponieważ do swego działania zaprzęga… psychiczną energię. Duchową energię. Energię potencjałów, świadomych wyborów, pragnień i kreatywności. Brzmi trochę jak czarna magia, ale to żadne czary mary, to po prostu pionierska technologia przyszłości! A przynajmniej ja tak to postrzegam.

A więc w mojej rzeźbie przedstawiam właśnie przykład takiej płytki drukowanej, czy obwodu artystyczno-krystaliczno-psychiczno-elektronicznego. To swoiste arte-electronica, który prezentuje mój wybór w życiu. To, co jest dla mnie istotne, jaką funkcjonalność pragnę doświadczać w swojej rzeczywistości.

Trzy podstawowe elementy energetyczne zawarte w tej rzeźbie, to: święta seksualność, ekspresja własnej kreatywnej energii w sposób artystyczny i oryginalny, oraz suwerenność energetyczna. To znaczy, bycie niezależnym od zewnętrznych energii. Mogę brać udział w życiu, ale nie muszę być od nikogo ani niczego zależny — zawsze zachowując swoją autonomię. Są to trzy podstawowe energie, które wprowadziłem w swój układ bio-energetyczny.

Dodatkowym elementem, który łączy wszystko w całość, jest integracja aspektów. Symbolizuje to pomarańczowy przewodnik i mały szachowy pionek u jego podstawy. Po drugiej stronie jest też potencjał wolności (krystaliczna kulka) oraz takie jakby zajęcze ucho.

I teraz, żeby to wyjaśnić, to jest trudne, ale zróbmy to.

Pionek symbolizuje aspekty psychiki, czyli te zwykłe, ludzkie, już zaprogramowane i złożone psychiczne układy scalone, obecne w moim mózgu. Czyli bycie pracownikiem, który jest zależny od swojego pracodawcy; albo małym człowiekiem, który nie wierzy w siebie; albo tego małego chłopca, który wydał swoje kieszonkowe na słodycze i tata go skrzyczał, że źle korzysta z pieniędzy, a on tak się tym przejął, że zaczął się bać pieniędzy i ich unikać, itd. Takich pionków/aspektów jest w nas cała masa i to właśnie one w dużej mierze określają kształt naszego życia. Choć bardzo wielu z nich nawet nie jesteśmy świadomi! Trzeba je więc sobie uświadomić i je przeprogramować, czyli zintegrować. Niczym mądry przewodnik z laską mądrości w dłoni, poprowadzić je z powrotem do stanu synchronizacji z czystością Duszy.

Pionek jest w gruncie rzeczy uzależniony od energii masowej świadomości. Został przez nią zaprogramowany do pewnego rodzaju ekspresji swojej jaźni. Zazwyczaj bardzo podobnej do rodziców i otoczenia, w którym się wychował. Pionki są wzorcami energii nabytej. Schematami pod dyktando których nauczono nas żyć. Choć bardzo często są to wzorce bardzo ograniczone i niekorzystne: bieda, ciężka praca, odmawianie sobie przyjemności, poniżenie, brak wiary w siebie, nie-miłość do siebie itd., itp.

Pionek jest… pionkiem na szachownicy społecznej rzeczywistości, który nie ma własnej prawdziwej woli, ani nawet prawdziwej świadomości, ponieważ jest cały czas zależny od tej grupowej/masowej percepcji. Jest to część mnie, jak i każdego człowieka, ponieważ zostałem tak zaprogramowany, wychowany w toku dzieciństwa i dojrzewania.

Lecz teraz wiem lepiej. Świadomie wybieram coś więcej w swoim życiu, niż tylko bycie takim właśnie kolejnym pionkiem, trybikiem machiny społecznej, czy tej szachownicy społecznej.

Ten pionek ma w sobie rodzaj silnej hipnozy. Wierzy, że jest skazany na bycie pionkiem, a jednocześnie pragnie stać się lepszym pionkiem — kimś bardziej prestiżowym. Kimś, kto odnosi sukces. Niczym ów zwykły szachowy pionek, który pragnie stać się wieżą, albo gońcem, laufrem, czy nawet Królem całej szachownicy. Ale to jest tylko gra!

Lecz pionek jest tak bardzo uzależniony od tych nabytych percepcji masowej świadomości, samego siebie i rzeczywistości, że nie zdaje sobie sprawy, że można inaczej — że ma potencjał znaczenie większy i piękniejszy, niż wszystko, co może mu zaoferować szachownica. I to właśnie pokazuję w moim Zintegrowanym Układzie Życia — integrację wszystkich tych zagubionych pionków do kreatywnej świadomości Duszy. Do synchronizacji z krystalicznym potencjałem pełnego zaufania do SIEBIE. Tak bym to w skrócie nazwał.

Integracja tego pionka to duża część mojego doświadczenia życia, dlatego jest obecny w tej rzeźbie, w tym moim obwodzie artystyczno-energetycznym. A pomarańczowa laska to ścieżka dla tego pionka, jego droga do wolności, do transformacji. Do wyjścia poza iluzje. Do tego, że może usłyszeć prawdziwe potencjały pięknego, kreatywnego, życia. I dlatego też jest też tam to długie, trochę królicze ucho.

Ucho jest symbolem świadomości poza zaprogramowanym umysłem. Coś jak w Alicji w Krainie Czarów, gdzie królik poprowadził Alicję do świata wolności i magii. Królicze ucho to symbol umiejętności słuchania poza iluzje masowego Matriksu. Tego, że można usłyszeć/poczuć POZA elektromagnetyczną warstwę hipnozy obecnej dokoła. Poczuć nowe energie.

Wszędzie dokoła jest emitowana elektromagnetyczna energia, która ma hipnotyczny wpływ na umysł i ciało człowieka, sprawiając że dopasowuje go do jakiejś schematycznej roli społecznej. Zmniejsza go. „Pionkuje”. Zamyka jego świadomość w pudełku, można powiedzieć. Zmniejsza możliwości energetyczne. Ograbia z wielowymiarowości i wyobraźni, i magii.

Może jestem tutaj trochę bezpośredni, ale wpływ masowej świadomości na człowieka jest naprawdę bardzo niekorzystny. Bardzo niekorzystny!

I żeby pomóc sobie wyjść z tego programowania społecznego — z tej niewoli energetycznej! — zacząłem wprowadzać w swoje życie energię Duszy. Energię kreatywną. Moją własną energię! Moją seksualną, unikalną, piękną energię. Można powiedzieć, nawiązując do wschodnich filozofii, że to moje Kundalini, Ki, Chi, czy Prana — to są wszystko energie łączące się z seksualnością i kreatywnością człowieka.

Ponieważ seksualność to coś dużo więcej niż tylko seks fizyczny. To jest własna relacja z samym sobą. Rodzaj dystrybucji energii wewnątrz siebie, a potem wymiana, czy dzielnie się tą energią z innymi dokoła, całym otoczeniem, z całym Wszechświatem. Tak, że… jest to bardzo kluczowe!

Osobiście odkryłem, że kiedy zachowuję własną czystość seksualną… znaczy czystość nie w sensie, że nie uprawiam seksu, ale czystość w sensie, że dbam, aby moja seksualna energia była zrównoważona. Wtedy to się przekłada na wszystko w moim życiu. Na to przede wszystkim jaka jakość energii będzie krążyć w moim bio-energetycznym układzie scalonym, zasilając wszystko w moim życiu.

To może brzmi trochę skomplikowanie, ale — cóż — jest to rodzaj elektroniki. Jest to elektronika nowej, kreatywnej energii. Nawet coś, co wychodzi o krok poza bio-elektronikę i psychotronikę. Obecna psychotronika jest moim zdaniem zbyt napompowana najróżniejszymi hipotezami. Nie czuję, abym chciał w nią się zagłębiać. Tworzę więc własną artystyczną, psyche-aktywną elektronikę… bo czuję w tym pasję i radość własnej Duszy. Po prostu!

W zasadzie psi-elektronika artystyczna, czyli PSI+art, narodziła się zupełnie organicznie, spontanicznie — wynikła po prostu z moich doświadczeń i obserwacji.

Nie jest to tylko coś, co sobie wymyśliłem i staram się komuś sprzedać. Rozwijam tą sztukę, aby spełnić siebie, dać sobie radość, dać mojej Duszy spełnienie i, przy okazji, wprowadzać dobroczynną energię dla całej ludzkości. A czy ktoś w to wierzy czy nie, to już mnie za bardzo nie obchodzi. Mamy wolność wyznania i każdy może wierzyć w co chce. Ja po prostu wiem, że PSI+art działa i na pewno kiedyś znajdę sposób, aby to udowodnić naukowo.

A tymczasem, pomijając całą filozofię i metafizykę, rzeźby PSI+art są po prostu oryginalne i piękne!