Sha Dhar i jego aspekty… tylko maleńka ich część!

Ludzka psychika jest bardzo kreatywnym mechanizmem ekspresji dla Duszy, czyli dla Kreatywnej Esencji obecnej w każdym z nas. To dzięki niej możemy być elastyczni i dostosować się do każdej sytuacji. Dusza jest ostateczną jednością i kreatywnością, nienaruszalnym rdzeniem ludzkiej jaźni, zwanym też Psyche.

Aspekty to części ludzkiej psychiki, które tworzymy aby poradzić sobie z wyzwaniami życia. Jest to mechanizm zwany przetrwaniem.

Jest to piękny, genialny mechanizm, dzięki któremu jesteśmy w stanie tworzyć różne role, zależnie od potrzeby sytuacji. Większość aspektów jest bardzo użyteczna i działa bez problemu. Ale są też aspekty zagubione. Trochę jak owieczki, które odłączyły się od zgranego z pasterzem stada.

Pasterz to Dusza, czyli ów twórczy rdzeń jaźni. Najczystszy przejaw duchowej tożsamości. To po prostu „JA” — kreatywna świadomość istnienia. Pasterz powołuje owieczki do życia, dba o ich poczucie bezpieczeństwa oraz energetyczne karmienie. Bo każdy aspekt, jak i owieczka, potrzebuje energii do życia.

Największym wyzwaniem jest radzenie sobie z aspektami, które doświadczyły braku ów energii oraz przez to braku poczucia bezpieczeństwa. Stały się nieufne pasterzowi. Zaczęły uciekać wysoko w góry, albo w dół do obcego im miasta, albo w gąszcz dzikich niebezpiecznych lasów. To one doświadczyły bólu i traum. Były atakowane przez drapieżniki, ranione i zabijane. I to właśnie głównie o takich aspektach będzie tutaj mowa.

Dusza, sama w sobie, jest niezmiernie prosta. To uczucie istnienia. To świadomość, która potrafi i pragnie poznawać samą siebie na wiele różnych sposobów. A właściwie na nieskończenie wiele. To sens istnienia Życia jako całości. Dusza, świadomość, która nieustannie kreuje różne wersje samej siebie, aby odkryć to, czym jest. Bo ona tego nie wie. Nie wie, dopóki nie doświadczy. Tak, to dokładnie jest powodem, dlaczego jako ludzie nieustannie pragniemy czegoś nowego. Nieustannie chcemy iść dalej i poznawać więcej. Spełniamy przez to sens istnienia samego w sobie.

I choć może wydawać to się nieintuicyjne, albo głupie, to w tym pragnieniu poznawania siebie na wszelkie możliwe sposoby, tworzymy również trudności, cierpienie i wyzwania. Czym byłoby światło bez ciemności? Dokładnie, odpowiedź brzmi: niczym. Dzięki ciemności światło może zobaczyć swoją unikalność. Dzięki bólowi, wiemy czym jest przyjemność. Chaos dał nam poczucie spokoju i porządku. Bycie uwięzionym nadało głębi temu, czym jest wolność. Jest to sedno mechanizmu tworzenia aspektów.

Każdy aspekt ma swój anty-aspekt.

Zrozumienie tego to klucz do drzwi integracji i ponownego zebrania wszystkich owieczek pod pieczą jednego Pana i pasterza. Jednego mistrza. Jedynego Chrystusa Pana. I nie mam tutaj na myśli Jezusa z Nazaretu. On był tylko przykładem. Nauczycielem tego właśnie, o czym mówię w tej książce — tego, jak być Pasterzem. Jak być człowiekiem, który współgra z Duchem Świętym, czyli z własną Duszą.

Prędzej czy później cały ból zagubionych owieczek-aspektów nagromadzony w ludzkiej podświadomości i nieświadomości staje się nie do pokonania. Nie można już dłużej go ignorować i tworzyć kolejnych, coraz to nowych aspektów., udając że wszystko jest okej. Pojawia się wewnętrzne przeczucie, że coś trzeba zrobić z tymi wszystkimi odepchniętymi częściami własnej psychiki; że jakoś należy ponownie poskładać te puzzle w całość. Połączyć te wszystkie plemiona w jedno suwerenne „Państwo Ja.”

To od-wewnętrzne wołanie płynie z pragnienia Duszy, a określiłbym je mianem swoistej Trąby Gabriela, która sygnalizuje, że oto rozpoczyna się proces przebudzenia tego, co uśpione w podświadomości. Aby mogło zostać przywrócone do kreatywnego, scalającego łona Duszy.

Oto więc brzmienie Trąby Gabriela sprawia, że powstaje człowiek ze świętą misją integracji. Wkracza w proces przebudzenia, podczas którego zintegruje swoją rozwarstwioną ludzką tożsamość z doskonałą naturą Duszy. Oto gąsienica otacza się kokonem, aby dopełnić sensu swojego istnienia: zebrać mądrość wszystkich doświadczeń i na ich podstawie wykreować nowe życie.

Tak zaczyna się proces powracania do Jedności Jaźni i uleczenie przeszłości na głębokim poziomie.

Już niebawem gąsienica przestanie istnieć, a narodzi się… nowy gatunek człowieka: Homo Sapiens Divinus Papilio*. Albo w skrócie Homo Divinus, czyli Boski Człowiek.

* Z łac.: Homo — człowiek; Sapiens — mądry; Divinus — boski; Papilio — motyl.