Wybór

  • Niech w wyborze przejrzystości
  • Niech w Klarownej Świadomości
  • I niech w słowach i obrazach
  • Uczuć płynnych cała gama
  • Znajdzie we mnie dziś istnienie
  • Aż w magika się zamienię!
  • Czy te wiśnie są jadalne?
  • Czy to róży są owoce — pięknej pasji namiętności?
  • Niechaj usta podpowiedzą…
  • W mym ogrodzie mam ich wiele
  • Wszystkie najcenniejsze!
  • Usta rzekły: dokonaj wyboru!

Dlaczego to takie ważne, aby dokonywać świadomych wyborów?

Otóż dlatego, że pośród zgiełku codziennego życia i wszystkich wpływów otoczenia, często człowiek zapomina, że ma wolną wolę, i że może zrobić ze swoim życiem, co tylko zechce.

Toteż człowiek po prostu pozwala, aby jego decyzje były z góry ustalone przez koleje losu, jego własne nabyte z zewnątrz przyzwyczajenia i systemy wierzeń. Boi się odpowiedzialności. Nie za bardzo ufa własnym możliwościom, a więc po prostu zrzeka się swojej wolności na rzecz społecznego porządku. Trochę jak owieczki, które zamiast iść za przewodnictwem własnego pasterza (Duszy), z nieufności pobiegły służyć i grać w miejskich iluzjach.

To nawet bardzo wygodne i nie byłoby w tym nic złego, gdyby jednak w tej wygodzie człowiek nie tracił czegoś bardzo cennego: swojej indywidualności i twórczej odwagi.

Życie w którym powtarza się dzień za dniem i rok za rokiem, bez większych zmian i pasji, szybko staje się nudne i miałkie. Bez smaku i wyobraźni. Człowiek zapada w rodzaj letargu, w którym coraz mniej czuje, a nawet jego myśli stają się przepełnione urojonymi lękami i konfuzją.

Gdy człowiek nie dokonuje świadomych wyborów, gdy nie określa i nie sięga po to, czego pragnie, czego chce doświadczyć — wtedy otaczające go energie, stają się równie niezdecydowane, bezbarwne i miałkie, co on.

I tutaj pojawia się pierwszy krok procesu integracji, czyli dokonanie świadomego wyboru. Podjęcie decyzji, że:

Tak, czas zacząć proces powrotu do własnej suwerennej pełni. Jestem gotowy!

Choć, tak szczerze mówiąc, nie jest to wybór człowieka. Jest to coś, co wydarza się na poziomie samej Duszy, czyli w rdzeniu jaźni. Albowiem ludzka psychika jest bardzo złożona. Składa się z milionów aspektów, które razem jakoś współgrają, ale nie wszystkie chcą zakończyć swoje gry i doświadczenia. I właśnie tutaj pojawia się wybór, by współgrać z pragnieniem Duszy i zacząć te wszystkie owieczki sprowadzać na powrót do serca.

Wielu ludzi, którzy się budzą, którzy słyszą to od-wewnętrzne wołanie, tą metaforyczną Trąbę Gabriela — wielu odwraca się plecami. Udają, że tego nie ma. Nie chcą współpracować z Duszą. Wolą kontynuować cykle swoich karmicznych gier i ludzkich dystrakcji. Biada im!

Biada im nie dlatego, że zostaną potępieni czy ukarani — nie! Dusza jest miłością i współczuciem na najwyższym możliwym poziomie. Nigdy nie narzuca swojej woli człowiekowi. Nigdy nie karze, ani nie nagradza. Ona po prostu akceptuje, przyjmuje, doświadcza i destyluje wszystko do łacińskiego Sapiens, czyli mądrości. Ale mówię, że biada im, bo wtedy proces integracji będzie dla nich bardzo trudny i długi.

Wiem o tym, bo i ja tego doświadczyłem. Wiele razy. Broniłem się przed tą drogą. Nie chciałem spojrzeć w pewne zaułki mojej psychiki, przeszłości, pragnień i cierpień. Nie chciałem czuć bólu, który skrywał się w ciemnych zakamarkach mojej jaźni. I ja odwracałem się plecami od własnej Duszy. Chciałem kontynuować udawanie, że jestem tylko człowiekiem, a świat jest tylko tym, co mówią inni. Chciałem gonić za pieniędzmi, seksem i ludzkim sukcesem — jak wszyscy. Wolałem udawać jedną z owieczek, zamiast podnieść swą pasterską różdżkę i przywołać wszystkie owieczki z powrotem do domu.

Biada mi! Po trzykroć biada! A może i po tysiąckroć. Ale okej, to też było częścią doświadczenia integracji. Bo czym byłoby bycie w zgodzie z własną Duszy, gdybym nie posmakował dzikości buntu?

Tak więc usta rzekły: dokonaj wyboru. Bo tak po prostu jest dużo łatwiej i przyjemniej.

I CHOĆ CAŁY ŚWIAT MOŻE MYŚLEĆ, ŻEŚ OSZALAŁ, TY I TAK PODĄŻAJ WŁASNĄ ŚCIEŻKĄ.