O LAB-ART-ORIUM

LAB-ART-ORIUM to artystyczne laboratorium nowej energii

Oto jedna z ciekawych wizji na temat przyszłości ludzkości. A dokładniej nowego typu energii, które mogą służyć człowiekowi. Opisuję tutaj i ilustruję swoją autorską sztuką konceptualną LABart (zobacz książkę) – potencjalną przyszłość, w której artyści i naukowcy współpracują ze sobą, tworząc nowe wynalazki. Można by rzec, że jest to taki aspekt mojej psychiki, który żyje w mojej wyobraźni, a jednak czasami potrafię wczuć się weń tak bardzo, jak gdyby był równie realny, co fizyczna rzeczywistość.

Zaczątek pasji

Wiele lat temu, chyba z dziesięć co najmniej, leżałem w lesie na rozstaju dróg. Byłem pełen goryczy, bo moje życie nijak się miało do tego, że wewnątrz czułem się oświeconym człowiekiem. Płakałem. W dłoni ściskałem ogniście czerwony owoc róży… tak bardzo pragnąłem poczuć pasję i sens swojego dalszego istnienia… znaleźć coś, dla czego mógłbym żyć. Byłem bliski odejścia z tego świata.

Słońce świeciło na słoną od łez twarz, aż rozpuściłem się i… tak to się mniej więcej zaczęło. Niby nic się wielkiego w tej dokładnie chwili nie wydarzyło, ale poczułem coś. To COŚ! Nadzieję. Bliżej nieokreśloną… nielogiczną, eteryczną, ale jednak! Uśmiechnąłem się, bo wiedziałem, że złapałem pewien potencjał.

Wróciłem do domu i dopiero po paru dniach wszystko ułożyło się w mojej głowie. Zobaczyłem, jak niesamowita jest kreatywność, sztuka, artyzm. Coś, co umykało mi przez całe dotychczasowe życie. Poczułem w sobie palące pragnienie, aby zacząć tworzyć! Ja! Totalne beztalencie artystyczne! A przynajmniej tak o sobie myślałem.

Ufałem jednak mojej kwantowej Duszy — temu jak cierpliwie mnie prowadzi i powoli otwiera mój zmysł piękna, i tchnie w moje płuca ducha inspiracji, i… Dziś jestem wielkim Artystą! — a przynajmniej tak się czuję. Sztuka, którą tworzę, to coś wyjątkowego! Niesamowitego! A przynajmniej sam tak to postrzegam. I to mi wystarczy.

Ależ to oczywiście nie stało się z dnia na dzień. Potrzebowałem ponad 10 lat, aby to w sobie odkryć i zacząć wyrażać przejrzyście. I ten proces wciąż trwa — myślę, że nigdy się nie skończy. Sztuka stała się moją pasją. Wielką PASJĄ! Pasją Duszy wyrażaną poprzez ludzkie serce, dłonie i umysł. Ale to nie wszystko.

LABart, którego fundamentalne idee przedstawiam w innej mojej książce, to nie tylko artyzm… to magia świadomości! To pomost pomiędzy tym co z kwantowej „krainy czarów”, a tym co ludzkie, korpuskularne i fizyczne. LABart to kwintesencja eksplorowania związku pomiędzy świadomością człowieka, a otaczającą go rzeczywistością energetyczną.

Jest to coś, co jest unikalnie moje i bardzo oryginalne — GENIALNE! Ale też jestem przekonany, że każdy może zacząć to robić w swoim życiu na swój sposób. Każdy ma w sobie własny smak kreatywności, własny Owoc Róży — potencjał, po który może sięgnąć i zacząć wyrażać płynące zeń energie. A efekty są fenomenalne.

Nie mam słów, aby oddać wdzięczność jaką mam dla siebie i swojej Duszy, za to że przez te lata wytrwale podnosiłem się z wszelkich „porażek”, wątpliwości i dylematów, kontynuując swoje eksperymenty mistyczne i artystyczne — odkrywanie niesamowitej sztuki świadomości, jaką jest LABart! Jak to wszystko się rozszerzyło — ekspandowało do innych ideii i energii: PsychePathPSI+art, a teraz QuanSurr… i więcej.

Ty też możesz odkryć swoją pasję… to w sumie bardzo proste.

Zobaczmy więc, co też ma nam do powiedzenia Dr Ambroży Hex…

CRYSTAL ELECTRIX CORP

©Sha Dhar, instalacja konceptualna: Crystal electriX

Korporacja Crystal ElectriX to przyszłość światowej energetyki.

Odkąd tylko odkryto istnienie niesamowitych krystalicznych prądów, podobnych w swej naturze do prądów morskich, lecz funkcjonujących w zupełnie odmiennym, między-wymiarowym stanie ekspresji…

Więcej o ich naturze opowiemy w dalszej części programu a teraz chcielibyśmy przedstawić wam pracę Dr. Ambrożego, laboratoryjnego artysty eksperymentującego z nowymi wymiarami energii oraz tym, jak zaprząc je do pracy. Jak z teorii przejść do praktyki, albo przynajmniej, jak teorię ów sprowadzić do najprostszej esencji tak, żeby było można sprawdzić jej autentyczność.

Ambroży jest artystą eksperymentalnym, który tworzy konceptualne instalacje plastyczne, służące do prowadzenia badań nad tym, co jeszcze niepoznane. Gdyby nie jego praca, bardzo trudno byłoby zobaczyć rzeczy nieopisywalne przez matematykę. Zanim pojawi się ścisłe równanie matematyczne, opisujące zasadę działania badanego zagadnienia, niezbędna jest seria eksperymentów poznawczych, przybliżających meritum rzeczy. W końcu zanim poznamy to, co jeszcze niepoznane, wpierw musimy umieć to zobaczyć, poczuć, w jakiś sposób zdefiniować. Oto więc pierwsza krawędź naukowego odkrycia: sztuka konceptualna.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że brzmi to dla Was nader abstrakcyjnie, dlatego zachęcamy do czytania dalej, ponieważ po zapoznaniu się z kilkoma przykładowymi eksperymentami, które Dr Ambroży nam przedstawi, z pewnością w mig pojmiecie piękno i geniusz LABart, konceptualnej sztuki laboratoryjnej.

PATRZ PROSTYMI OCZYMA KOMPASJI

DR AMBROŻY: Zanim przejdziemy dalej, niezbędne jest wyjaśnienie czym jest kompasja i dlaczego jest pierwszym narzędziem w skrzynce laboratoryjnego artysty.

Percepcja pełnej akceptacji umieszczona w jakimkolwiek obiekcie otwiera jego pole potencji na wnikliwość świadomości.

Innymi słowy akceptując coś w pełni tegoż aktualnej ekspresji, otwierasz sobie drzwi do zobaczenia większego spektrum energii tego czegoś. Twoja świadomość dzięki nieosądzaniu obserwowanego przedmiotu, bądź zjawiska, zyskuje rentgenowską możliwość prześwietlania holograficznego, można by rzec. Dzięki nieosądzaniu, dzięki miłości — jak to się mówi — rzecz przestaje być już tylko tą rzeczą, ale ukazuje swoje różne strony, również te, które są jej stanami z przeszłości oraz — co strasznie fascynujące i kwantowo rubaszne — potencjałami przyszłości.

Każdy przedmiot, każda cząstka energii! Wszystko, w swym stanie kwantowej interpolacji, zawiera w sobie wszelkie wariacje siebie samego, a nawet wariacje zupełnej metamorfozy do ewolucyjnie wyższych stanów ekspresji.

Innymi słowy — aby to jeszcze piękniej zobrazować — zepsuty kran to zepsuty kran, ale jeszcze wczoraj był sprawny, a jutro może zostać naprawiony, albo wymieniony na coś zupełnie nowego, nieoczekiwanego i genialnego! Można zobaczyć te wszystkie stany ów kranu w chwili jednoczesnej percepcji. Aby taką percepcję uzyskać korkiem numer absolutnie jeden jest właśnie kompasja, czyli totalna akceptacja, brak osądu, miłość.

To nie są tylko słowa. Popróbujcie tego samodzielnie. Z początku może wydawać się durne, ale z praktyką zaczniecie łapać dryg. Aż w końcu zdacie sobie sprawę, że to bardzo naturalna świadomość i zastanowicie się być może — tak jak ja niegdyś — dlaczego w ogóle byliście takimi pochopnie osądzającymi ślepcami! (śmieje się)

W tym wszystkim chodzi o doświadczenie, tego że to, co oczy widzą jako brzydkie, może być naprawdę bardzo piękne. Właściwie to wszystko jest piękne! Wszystko bowiem zawiera w sobie wielość warstw i poziomów percepcji. A ludzkie oko widzi tylko skrawek otaczającej nas rzeczywistości energetycznej. Ludzkie oko nie dostrzega całej nieskończoności otaczających nas energii. Widzi tylko fale światła elektromagnetycznego w dodatnim spektrum, i to tylko ich skrawek, bo od 400 do 700 nanometrów. Cała reszta pozostaje niewidzialna dla oczu, a więc i niepojmowalna przez umysł.

A jednak jest tam i jest postrzegalna innymi zmysłami świadomości i ODCZUWANIA. Tak, tutaj dochodzimy do najprostszej definicji świadomości. Świadomości która od zarania dziejów jest zagadką nad którą głowiło się tak wielu filozofów i mistyków, i naukowców, i zwykłych ludzi. I dzięki temu wszystkiemu dziś wiemy o niej dużo więcej, ale wciąż — oczywiście — nie wszystko. Możemy powiedzieć natomiast z całą pewnością, że świadomość jest czymś błyskotliwie prostym.

©Sha Dhar, instalacja konceptualna: GiftriX — wszędzie dokoła nas, wszystko skrywa w sobie dary i nowe możliwości, dzięki akceptacji możemy je dostrzec i wprowadzić do życia.

Świadomość to zmysłowe odczuwanie rzeczywistości.

To jest tak proste, a jednak zawiera w sobie całe poziomy głębi! Świadomość zawiera w sobie całe miriady zmysłowości, zaś ludzki umysł jest niestety ograniczony do swych pięciu zmysłów i kilku dosłownie mechanizmów myślenia abstrakcyjnego i logicznego. Co gorsza z tego zestawu, umysł jest przeważająco wizualny. Aż 80% percepcji, którą umysł poważa i przetwarza priorytetowo, próbując ogarnąć świat oraz siebie samego, to właśnie wizja, czyli to, co widzą bardzo ograniczone ludzkie oczy!

Dlatego aby otworzyć się na więcej doznań, dobrze jest zgasić czasem światło i po prostu odczuwać! To taka gimnastyk dla zmysłów, w której umysł może poszerzyć swoje mechanizmy pojmowania o pozostałe ludzkie zmysły oraz te zupełnie nowe. Wykraczające poza energie elektromagnetyczne, co też jest fundamentem mojej pracy w Laboratorium Potencjałów, jako części korporacji Crystal ElectriX Corp.

Umysł jest wręcz śmieszny, zabawny — bo pierwsze czego szuka to kolor, potem kształt i ruch. W dodatku szuka kolorów tylko ze znanej mu

palety, czyli w maleńkim, tyciunim spektrum światła elektromagnetycznego od około 400nm do 700nm długości fali! A przecież to nawet logiczne, że poniżej i powyżej tego spektrum są nowe, jeszcze niezdefiniowane kolory! Tylko on ich po prostu nie widzi.

Przyjęto, że wszystko poniżej 400nm to tzw. podczerwień i na wykresie to lewa część paska, koloru pomarańczowego. Analogicznie wszystko co powyżej 700nm przyjęto jako tzw. ultrafiolet i na wykresie jest koloru różowego. Oczywiście jest to oznaczenie umowne, po prostu dlatego że ludzkie oko — a możliwe że po prostu ludzki umysł! — nie potrafi interpretować faktycznych kolorów, tych podczerwonych i ultrafioletowych pasm energii elektromagnetycznej.

A zatem czy istnieje możliwość, aby człowiek jednak mógł zobaczyć te inne kolory? Czy można otworzyć jakieś drzwi percepcji i ujrzeć świat w pełnym kolorze, zamiast tylko w jego maleńkim skrawku?

Otóż właśnie można! A doświadczenie to zaczyna się właśnie od kompasji, czyli pełnej akceptacji obserwowanej rzeczywistości.

Widmo (spektrum) fal elektromagnetycznych, ukazujące ułamkowość percepcji ludzkiego oka. Pasmo widzialne dla ludzkiego oka to tylko „tęczowy skrawek”, czyli mniej niż 0,1% całego dostępnego spektrum światła! Własność publiczna: Wikipedia.org

ENERGIA NEUTRUM

DR AMBROŻY: Dobrze więc, skoro już rozumiecie czym jest świadomość nieosądzająca, czy niedualistyczna, mogę wam wytłumaczyć coś niesamowitego!

A więc, energia płynie z między-wymiarowych przestrzeni i staje się dostępna w tym wymiarze.

Tylko jest jeden mankament — jeden wielki mankament: to, że ludzie jej nie widzą, że nie da się jej z łatwością przetłumaczyć na równania matematyki tego wymiaru, tej linearnej rzeczywistości, tej fizykalnej Newtonowskiej, bardzo zdefiniowanej rzeczywistości.

Mimo to jednak, energia wciąż płynie i jest dostępna w rodzaju neutrum, które następnie można przetłumaczyć na elektrum, które następnie tworzy rodzaj magnetosfery wokół każdej żywej istoty. Każda żywa istota oraz wiele kryształów, aby istnieć potrzebuje ów życiowej, krystalicznej energii. I ta magnetosfera, objawiająca się jako tzw. aura, jest właśnie przejawieniem się uniwersalnego pola neutralnej energii, życiowej energii dostępnej ot tak! Z łatwością i bez ograniczeń!

A więc pierwszym krokiem do wykorzystania tej energii, do jakby zaprzęgnięcia tego jednorożca nowej energii do wozu ludzkiej rzeczywistości, ludzkiej maszynerii, przemysłu, itd. jest… ŚWIADOMOŚĆ.

Pierwszy krok to uświadomienie sobie tego mechanizmu, który zachodzi nieprzerwanie w nas samych i wszędzie dokoła. Gdy zaczniemy się temu przyglądać, w końcu zauważymy jak to działa. Zauważymy jedną niesamowitą rzecz: to że ta nieskończona, darmowa energia reaguje i odpowiada w sposób bezpośredni na ludzką świadomość. A więc wnikliwa obserwacja to jest pierwszy podstawowy krok.

Wraz z obserwacją zaczniemy dostrzegać coraz więcej szczegółów, np. to, że każdy moment świadomości zawiera w sobie wiele poziomów i na każdym z tych poziomów energia przejawia się i oddziałuje inaczej. Takie obserwowanie swojej własnej świadomości to fascynujący, prosty eksperyment, którego można się podjąć w każdej chwili i miejscu.

Milowym krokiem dla nauki, który był po części wynikiem właśnie obserwacji świadomości, było zrozumienie, że naturalna świadomość jednostki ludzkiej, gdy zostanie umieszczona w próżni, wytwarza atmosferę energetyczną o doskonałej równowadze. Zauważalne stają się przejawy cząstek energii naładowanych dodatnio (+) oraz ujemnie (-), pojawiające się z pola między-wymiarowego neutrum, to znowu znikające do niego z powrotem. Ten prosty, przypadkowy eksperyment dowiódł, że a) nawet próżnia zawiera w sobie nieskończoność, masywną ilość energii w stanie neutralnym; b) ludzka świadomość potrafi ów energie aktywować i wprowadzać do rzeczywistości, powodując przy tym najróżniejsze kwantowe dynamiki, które — jak podejrzewamy — są w jakiś sposób ściśle skorelowane z rodzajem świadomości jaka jest promieniowania przez obserwującego pustkę człowieka.

Tutaj istnieje wiele hipotez i prace eksperymentalne wciąż trwają, czym między innymi mam przyjemność się zajmować.

Odkryliśmy, że ów efekt wpływu świadomości na rzeczywistość mam miejsce nie tylko w próżni, ale nieustannie i wszędzie dokoła. Potencjalnie możemy odkryć mechanizmy tego w jaki sposób człowiek będzie mógł wpływać na swoje życie i świat, używając do tego tylko własnej świadomości. Okazuje się bowiem, że świadomość to bardzo złożona, elastyczna, magiczna wręcz rzecz… zjawisko… właściwie trudno powiedzieć czym ona jest. Ona jest fundamentem wszystkiego — tego jesteśmy pewni. Nie wiemy tylko jeszcze jak to wszystko działa. Lecz teraz to już tylko kwestia czasu, bo pracuje nad tym wielu znakomitych ludzi, naukowców, artystów i mistyków. Nasz wspólny trud, zabawa i eksploracje poszerzają zrozumienie mechaniki świadomościowej — jak ją nazwaliśmy — w bardzo szybkim tempie.

Wiemy już, że poprzez specyficzną zmianę świadomości, w której pozbawimy jej osądzania rzeczy jako dobre lub złe, a następnie powstrzymamy się od natychmiastowego definiowania postrzeganej rzeczywistości, możemy osiągnąć znacząco odmienną rekcję energetyczną. W takim wypadku pole neutrum zdaje się nie aktywować cząstek naładowanych dodatnio i ujemnie w takim samym stopniu. Dzieje się to nieznacznie. W zamian jednak pojawiają się odmienne rodzaje ładunków, które nazwaliśmy potencjałami „Q-bitowymi” i oznaczyliśmy symbolem (*) z racji ich wielokierunkowej interaktywności. Jeszcze ich zbyt dobrze nie rozumiemy, ale powstało już kilka instalacji badających ich potencjalne wykorzystanie do generowania energii elektrycznej.

Podsumuję to wszystko taką oto formułą:

Świadomość umieszczona w próżni aktywuje neutralne pole energii potencjalnej i wprowadza ją do rzeczywistości w postaci ładunków ujemnych (-), dodatnich (+) oraz dotąd niedostrzegalnych ładunków mulit-potencjalnych (*).

Z czego wynikają następujące równania, które choć kłócą się ze standardowym rozumieniem, to w superpozycji kwantowej są jak najbardziej poprawne:

0=oo

Próżnia, nicość, wcale nie jest niczym! Ona w sobie zawiera nieskończoną potencję wszystkiego!

0+1,2,3,4…n = +oo

Świadomość pozytywna, czy optymistyczna aktywuje ładunki dodatnie. Z tego, co jawi się czystą pustką, poprzez akt percepcji świadomości, rozpoczyna się proces kreacji rzeczywistości postrzegalnej.

0—1,2,3,4…n = -oo

W odpowiedzi na cząstki o ładunku pozytywnym, pojawiają się ładunki ujemne. Pamiętajmy, że energia działa dualistycznie — nie może być plusa bez minusa.

+oo = -oo = *oo

A teraz moment kluczowy: świadomość niedualistyczna (nieprzesądzająca obserwacji na szalę żadnej ze stron, ani pozytywną, ani negatywną) nie kreuje cząstek dodatnich i ujemnych. Aktywuje pole neutrum — pole pustki, czyli 0 — do nowych ładunków Q-bitowych, jak je nazwałem i oznaczyłem symbolem gwiazdki: *.

— 1 = +1 = *1

Każdej najmniejszej nawet cząstce energii, towarzyszy jej cząstka przeciwna, antycząstka oraz, w stanie superpozycji między-wymiarowej, każda inna wariacja polaryzacji.

A więc obok znanego nam świata energii o ładunku dodatnim, ujemnym, bądź neutralnym, istnieje wielowymiarowe pole potencjałów zupełnie nowych energii!!!

Jakie to ma konsekwencje praktyczne? Kolosalne! Oto okazuje się, że nawet najzwyklejszy kamień leżący na ziemi, zawiera w sobie nie tylko swoje doskonałe przeciwieństwo (anty-kamień), ale również najróżniejsze wersje siebie samego. Tylko z jakiegoś powodu, ludzkie zmysły są ograniczone do postrzegania tylko jednej perspektywy ów kamienia. Przez co zdaje się być tylko kamieniem. A w rzeczywistości jest też jednocześnie wieloma innymi rzeczami.

Na szczęście każdy człowiek jest w stanie poszerzyć swoje zdolności percepcji — czy jak my to określamy — ekspandować swoją świadomość, aby zacząć dostrzegać to, co niewidzialne i niedotykalne.

Kamień nie jest tylko kamieniem. Świat nie jest tylko światem. Człowiek nie jest tylko tym człowiekiem, którym myśli że jest! Wszystko zawiera w sobie niesamowitą wielość i bogactwo multi-potencji.

MULTI-POTENCJA

Gniazdko Multi-Potencji

Aby zobrazować tę rewolucyjną ideę, stworzyłem taką oto instalację konceptualną, która ukazuje multi-potencję generowania prądu elektrycznego oraz — paralelnie — to, jak człowiek generuje, czy „zarabia” energię w swoim życiu.

Oprócz obecnie wykorzystywanych źródeł generowania energii, istnieją również nowe ich potencjały. Multi-Potencja obrazuje ich istnienie i przedstawia możliwości odkrycia tego, jak zacząć ich używać.

Prąd elektryczny wcale nie musi być generowany w jednej centralnej elektrowni poprzez spalanie węgla, czy rozszczepianie atomów Uranu. Istnieją potencjały technologii zindywidualizowanej, która pozwoli każdemu człowiekowi na łatwe, samodzielne wytwarzania potrzebnej do życia energii. Ów potencjały istnieją a poprzez sztukę konceptualną LABart stają się bardziej dostępne, przybliżone do ludzkiej świadomości. A więc oto sztuka, która inspiruje naukę do faktycznego wynalazku Nowej Energii.

STRUMIENIE NOWYCH ENERGII

DR AMBROŻY: A więc moja praca to konceptualizacja nowych wynalazków zanim jeszcze powstaną. Ktoś mógłby z łatwością powątpiewać w moje działania i pytać, czy właściwie mają sens. Ale to tylko dlatego, że często ludzie nie potrafią sobie od razu wyobrazić konsekwencji płynących z takiej twórczej innowacji. Nie będę nikogo do niczego przekonywał. Przyszłość sama pokaże, jak bardzo wartościowe bądź bezwartościowe są moje działania.

Na sam koniec naszego spotkania chciałbym jeszcze opowiedzieć o tym, że istnieją całe strumienie najróżniejszych energii wszędzie dokoła nas. Tak jak w oceanie, czy nawet morzu, a nawet w każdym jeziorze!, zaobserwować można istnienie tak zwanych prądów, czyli strumieni wody płynących w danym kierunku, tak pewnych miejscach zaobserwować można prądy bio-energetyczne. Tak samo, jak w powietrzu ponad nami istnieją tzw. prądy termiczne, przenoszące olbrzymie ilości powietrza po całym globie, tak wokół nas zachodzi zjawisko prądów innego typu — zjawisko prądów krystalicznych. Podobnie do fal promieniowania elektromagnetycznego, istnieją strumienie promieniowania krystalicznego. Tak, energia krystaliczna to rodzaj bio-energii, co znaczy że jest związana z procesami biologicznymi. Właściwie to w swej najczystszej formie jest znana jako tzw. energia życiowa, bądź Qi.

Jako ciekawostkę pokażę wam pewną analogię. Oto z lewej mamy słynny symbol energii życiowej, zwanej Qi, Mana, bądź Prana. Natomiast z prawej strony diagram obrazujący cząstki materii i korespondujące im cząstki antymaterii. Czy dostrzegacie podobieństwo?

© Sha Dhar, diagram ukazujący analogię mistycznej Qi, z naukowym ujęciem cząstek materii i antymaterii. Oba diagramy można znaleźć w Wikipedia.org, jako ogólnie dostępną własność publiczną.

Na sam koniec naszego spotkania chciałbym jeszcze opowiedzieć o tym, że istnieją całe strumienie najróżniejszych energii wszędzie dokoła nas. Tak jak w oceanie, czy nawet morzu, a nawet w każdym jeziorze!, zaobserwować można istnienie tak zwanych prądów, czyli strumieni wody płynących w danym kierunku, tak pewnych miejscach zaobserwować można prądy bio-energetyczne. Tak samo, jak w powietrzu ponad nami istnieją tzw. prądy termiczne, przenoszące olbrzymie ilości powietrza po całym globie, tak wokół nas zachodzi zjawisko prądów innego typu — zjawisko prądów krystalicznych. Podobnie do fal promieniowania elektromagnetycznego, istnieją strumienie promieniowania krystalicznego. Tak, energia krystaliczna to rodzaj bio-energii, co znaczy że jest związana z procesami biologicznymi. Właściwie to w swej najczystszej formie jest znana jako tzw. energia życiowa, bądź Qi.

Naukowy diagram po prawej stronie przedstawia cząstki materii, z lewej strony, od góry do dołu: elektron, proton, neutron; oraz ich antycząstki, z prawej strony, od góry do dołu: pozytron (antyelektron), antyproton, antyneutron. A więc materia i antymateria to współczesne określenie dla rozpoznawanych od czasów starożytnych from Qi: Yin i Yang.

Widzicie zatem, całe piękno mojej pracy polega na jej wielowymiarowości! Patrząc w każdym kierunku odnaleźć można analogie i podobieństwa. Oczywiście staram się wszystko jak najbardziej uprościć i sprowadzić do współczesnych, naukowych pojęć — takich, które będzie w końcu można zapisać w postaci matematycznych równań i wykorzystać do stworzenia praktycznych technologii codziennego użytku.

Ludzka istota, ludzkie ciało i umysł, mogą używać tych krystalicznych energii i to jest odlotowe życie. To jest odlot!

Nie odlot w sensie narkotykowym, czy dramatycznym, ale to jest wyjście poza małostkowość. Bycie wolnym podróżnikiem. Podróżnikiem wielu wymiarów — to jest wspaniałe! Niesamowite! I wcale nie jest takie znowu odległe. Ktoś mógłby powiedzieć, że otworzenie się na te krystaliczne pokłady życiowych energii, które nas otaczają i są częścią natury, jest tożsame z duchowym oświeceniem.

Niektóre duchowe ugrupowania określiły doświadczenie przyjęcia oraz używania krystalicznych energii mianem przyjmowania Ciała Świetlistego, lub Ciała Chrystusa. Energie ów były bowiem rozpoznawanie przez mistyków i szamanów wszystkich kultur na Ziemi, na przestrzeni tysięcy lat. Nikt po prostu jeszcze nie zbadał i nie zrozumiał ich natury. Ludzie nie rozumieli, że w swojej prostocie jest to krok czysto ewolucyjny, polegający na otworzeniu się na większe spektrum energii. Na większą, bardziej ekspansywną świadomość siebie samego i otaczającego nas świata.

Kolejnym fundamentalnym krokiem będzie odkrycie innych typów energii, które nas otaczają, ponieważ jest ich wiele więcej. Człowiek może rozszerzyć się tak, że nie będzie już tylko istotą materialną czy stricte elektromagnetyczną, ale również krystaliczną, anty-materialną i zapewne wiele więcej. Ten krok pociąga za sobą olbrzymie konsekwencje, otwiera wielkie możliwości. Niektóre wskazówki tego, jak to może wyglądać znajdziemy w opisach mistycznych doświadczeń, a może nawet narkotykowych hajów. Właściwie to możemy również usłyszeć o tym od zwykłych ludzi — bo takie doświadczenia inspirujących krystalicznych energii zdarzają się czasem zupełnie spontanicznie. Często bez wiedzy, czy zrozumienia na temat tego czym są.

A więc zacząłem to eksplorować. Zacząłem miewać takie doświadczenia najpierw zupełnie spontanicznie, potem zaś spostrzegłem, że mogę je tworzyć. Mogę je wybierać. Mogę z łatwością na nie po prostu pozwolić! Zafascynowało mnie to w sposób absolutny — tak, że zacząłem je zgłębiać, zapragnąłem zrozumieć dynamikę ich działania.

Zadałem sobie pytanie: w jaki sposób można podróżować swoją świadomością? Jak to możliwe, że w swoim normalnym stanie odbieram rzeczywistość w zwyczajny sposób, za pomocą tylko pięciu zmysłów i umysłu

Instalacja konceptualna: Nowy Prąd, powstała w sposób zupełnie spontaniczny. Dopiero po czasie złapałem jej symbolikę i przekaz.

a jednak czasem coś się we mnie zapala i czuję tak wiele więcej. Moje ludzkie zmysły wtedy wyostrzają się, stają bardziej wrażliwe i zaczynam dostrzegać warstwy otaczającej rzeczywistości. Wszystko ma w sobie poziomy, różne perspektywy, alternatywne stany istnienia, potencjały.

W ciągu wielu takich doświadczeń odkryłem, że świat wokół jest naprawdę piękny! Odkryłem, że elektromagnetyczna rzeczywistość jest naprawdę przebogata, ale istnieją też paralelne, inne rzeczywistości, oparte o inne typy energii. Tylko w jakiś sposób nie wykształciliśmy jeszcze zmysłów zdolnych je postrzegać. Albo — co uważam za bardziej prawdziwe — mamy w sobie te zmysły, one są w nas w ukształtowane tylko trochę zardzewiały. U typowego człowieka te odmienne zmysły są uśpione i aktywują się tylko okazjonalnie.

Te inne rzeczywistości i inne rodzaje energii nie są wcale odległe, gdzieś tam. One są wszędzie dokoła! Są doświadczalne! Rzeczywistość, którą ludzie odbierają swoimi pięcioma zmysłami i umysłem, to rzeczywistość stricte elektromagnetyczne i to tylko wąskie jej spektrum. Ponieważ ludzkie zmysły stały się ograniczone do tego maleńkiego ułamka percepcji a istnieje wiele więcej i właśnie to jest całe sedno odlotowego życia.

Częścią tego “więcej” są energie krystaliczne, które o tyle łatwo zauważyć i doświadczyć, że są obficie obecne w otaczającej nas naturze. Jedyne czego trzeba, to otworzyć się na nie i zaufać swoim odczuciom. Zaufanie sobie jest bardzo ważne! A, niestety, w toku powszechnej edukacji intelektualnej uczy się nas nie ufać swoim odczuciom. Uczy się nas, że to tylko fantazje i wyobraźnia, z której trzeba wyrosnąć. Nic bardziej mylnego! Nasze uczucia i wyobraźnia to przedsionek nowej świadomości i życia w dużo większym świecie, dużo bardziej ekscytującym, bardziej radosnym, kolorowym, bogatym i pełnym życiem!

Przejdźmy zatem do zrozumienia tego jeszcze od innej strony. Przyjrzyjmy się temu jak nowoczesna technologia, a szczególnie ukochane przez ludzkość komputery, obrazują naturę świadomości intelektualnej oraz potencjały wyjścia POZA jej ograniczenia.

KOŚCIÓŁ SZTUKI

KOŚCIÓŁ SZTUKI TO PRAWDOPODOBNA RELIGIA KREATYWNOŚCI

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość — te trzy: z nich zaś największa jest miłość.” — 1 Kor 13:1—13

Oto prawdopodobna religia przyszłości, której wizja przyszła do mnie najpierw podczas długiego zimowego spaceru w puszczy, a potem poprzez serię bardzo realnych snów. Ów religia połączyła się finezyjnie z rozwijaną przeze mnie oraz Amelię nową dziedzinę sztuki, którą nazwaliśmy Ekspresją Świadomości (EXPR.). Zacznijmy zatem od wizji nowego rodzaju religii, w której…

Jest tylko jeden Bóg — TY.

Tylko jedna rzeczywistość — Twoja kreacja.

Tylko jedno działanie — Kreatywność.

Filozofia kreatywności oraz jej praktyczna część, Ekspresja Świadomości, prowadzą do pewnego fascynującego potencjału. I tak, pewnej nocy miałem sen, w którym ów potencjał mi się uwidocznił. Sen ów był wyjątkowo realny i ułożony, czyli zgodny z prawami fizyki, czego z pewnością nie można powiedzieć o większości snów.

We śnie doświadczyłem bardzo realnie nowego rodzaju Kościoła, który może zaistnieć w niedalekiej przyszłości, na co — nie ukrywam — mam wielką nadzieję, bo to był piękny sen!

O SNACH

W ogóle, sny są ciekawym zjawiskiem ludzkiej świadomości, które — choć się o tym nie mówi — nie zostały jeszcze rozgryzione przez żadnych naukowców, gryzipiórków i kalkulatorowców. Sny są domeną czegoś tajemniczego. Nikt nie wie, ostatecznie, czym są. Jedni twierdzą, że to najzwyklejsze w świecie, losowe projekcje umysłu, który w ten sposób odreagowuje swoje stresy, napięcia, emocje i inne takie, których to, rzecz jasna, nie brakuje w codziennej rzeczywistości. Zgadzam się, tak, życie na Ziemi z pewnością nie należy do najłatwiejszych doświadczeń i nic dziwnego, że umysł jakoś musi się rozerwać po całym dniu walki o przetrwanie w tej dzikiej dżungli współczesnej cywilizacji.

Jednocześnie jednak, kto choć raz próbował prowadzić pamiętnik sowich snów, odkrył że sny bywają różnego rodzaju. Faktycznie, wiele z nich to rodzaj losowej mieszaniny, paplaniny codziennych zdarzeń, emocji, osób itd. Aczkolwiek istnieją też sny absolutnie niezwykłe. Niemal, jak gdyby ktoś je wyreżyserował. Mają rodzaj spójnej fabuły i akcji pełnej magicznych symboli i głębokiego, mistycznego niemal, sensu.

Zdarzają się nawet sny seriale, w których co jakiś czas doświadczasz kontynuacji wcześniej porzuconych wątków. Można by je tłumaczyć tym, że ludzie lubią oglądać telewizję „do poduszki”, albo czytać książki, ale co z sytuacjami, w których śni się o czymś zupełnie dla Ciebie, jako człowieka na jawie, nieznanym, niezasłyszanym w żadnym radio, telewizji i w ogóle nigdzie?

To są właśnie sny-wizje. Sny twórcze, które inspirują i ośmielają człowieka do snucia wielkich, rzeczywistych marzeń. I taki właśnie był ów sen, w którym doświadczyłem czegoś, co określiłbym mianem potencjalnej ewolucji kościoła chrześcijańskiego. Całość była tak realistyczna, że miałem wrażenie, iż jestem podróżnikiem w czasie, który udał się do przyszłości.

Z ów prawdopodobnej przyszłości przyniosłem więc ze sobą potencjał nowej religii, którą wtedy jeszcze nie wiedziałem jak nazwać. Ale w toku swoich artystycznych i mistycznych zarazem doświadczeń, doszedłem do zrozumienia, że kwintesencją tej religii jest bycie kreatywnym Twórcą na obraz i podobieństwo Świętego Ducha Wszechrzeczy. Pomyślałem więc, że nazwę ją… hmmm… no właśnie, jak?

Hmmmm…

PRAWDA WIARY

W tej religii artysta staje się kapłanem a każda ekspresja jest przejawem piękna boskości, zawartej w każdym człowieku i we wszystkim, co istnieje. Artysta poprzez tworzenie swojej sztuki wprowadza boskie piękno do ludzkiej rzeczywistości. A to piękno zawiera w sobie świadomość, całe pokłady i warstwy nowej, innowacyjnej, błyskotliwej, boskiej — rzec by można — świadomości.

Poprzez te warstwy świadomości przejawia się nowa kreatywna energia. Przejawia się poprzez wnikliwe zaobserwowanie, że sztuka zawiera w sobie dużo więcej niż na pierwszy rzut oka widać. W każdej ekspresji to, co widać jest ważną częścią — oczywiście — ale równie ważne jest to, czego nie widać, a co można poczuć!

Poczuć nie tylko pięcioma ludzkimi zmysłami, ale otwierając swoją świadomość, pozwalając na fantastyczne doznania ekstra-sensoryczne… częstokroć zakrawające o doświadczenie mistyczne, głębokie, transcendentalne!

W każdej kreacji istnieją warstwy psychicznych doznań na wielu poziomach, które towarzyszą artyście, kiedy tworzy a później emanują, promieniują z powstałego dzieła sztuki. A zatem ludzie, którzy następnie przyjmują ów dzieło, i doświadczają go, przyjmują również całe pokłady wielowymiarowych energii, inspirujących ich świadomość do nowego spojrzenia na siebie i otaczającą rzeczywistość.

A więc każda ekspresja zawiera w sobie dużo więcej niż tylko to, co z wierzchu widać.

Każda ekspresja zawiera w sobie świadomość i energie, które przy głębszej kontemplacji, są odczuwalne i doświadczalne. Emanują poza tylko płótno, rzeźbę, miejsce, czy jakąkolwiek lokalną rzeczywistość artysty — stają się wszechobecne i żywe.

Dzieło sztuki wprowadza nową świadomość, nową innowacyjność; wprowadza inspirację i kreatywność — i cała ta wielopoziomowa energia emanuje z jednego dzieła sztuki! Emanuje z całego procesu twórczego, wszędzie dookoła. Emanuje z prędkością większą niż prędkość światła! Ależ podniecenie! Intryga! Wigor!

Każde tworzenie i każda ekspresja ma wpływ na wszystko inne dokoła. I choć aktualnie nie istnieją jeszcze odpowiednie urządzenia pomiarowe, które mogłyby potwierdzić moją hipotezę, to zobaczcie sami, sprawdźcie na własnej empirycznej skórze, że to może być prawda! W przyszłości, którą ujrzałem, sztuka staje się formą rozwoju duchowego a uprawianie jej prowadzi do oświecenia. Albowiem kreatywność to działanie najwyższe. To działanie miłości.

Sztuka jest rodzajem uziemienia — czyli wprowadzenia do tej fizycznej rzeczywistości — energii i natchnienia, nowej świadomości ze sfer marzeń i snów, sfer wyobraźni i eterycznej wszech-wolności. Sztuka jest pomostem między materią a duchem. Ona uskrzydla materię i uziemia ducha!

Tworzenie jest doświadczeniem duchowym a artysta kapłanem — oto nowa religia!

ÓW SEN

Siedzimy na ławce w kościele. Zdaje się to być kościół, jaki pamiętam z dzieciństwa, ale gdy się mu przyglądam dokładniej — prawie wszystko jest inaczej, choć samo miejsce przypomina to z mojej pamięci. Inaczej jest przede wszystkim to, że jest dużo światła. Przez wielkie okna, pośród których tylko niektóre są witrażami, wpada mnóstwo słońca. Jest jasno i przytulnie. Dach chyba też jest przeszklony, ale nim zdążyłem się przyjrzeć uważniej, na środek sceny wyszedł kapłan i zaczął mówić.

— Witajcie na naszym spotkaniu. Mamy dziś wyjątkowego gościa, który jest bardzo zdolnym channelerem Archanioła Gabriella.

Na scenę z jednej z okalających ją drewnianych ławek — takich samych, co ta, na której my siedzieliśmy — wyszedł młody, smukły mężczyzna. Z wyglądu miał nie więcej niż 30-parę lat, wysoki, jasna cera, duże roztropne oczy, spokojna energia. Gdy tylko się pojawił, lekko ukłonił się publice, „Juliusz.” — wyrzekł a kapłan przemówił dalej.

— W zeszłą niedzielę mieliśmy tutaj Weronikę, partnerkę Juliusza, która zaśpiewała nam pieśń ułożoną przez Marię Magdalenę w jednej z jaskiń na południu Francji, gdzie ukryła się zbiegłszy z Betlejem po śmierci jej ukochanego Jeszuy.

Dziś Juliusz przybliży nam fragment tej historii widzianej „oczyma” Archanioła Gabriela, który towarzyszył Marii w jej podróży.

Scena rozbłysła fioletowym światłem, które emanowało z Juliusza gdy ten stał przed nami z zamkniętymi oczyma. Wziął parę głębokich oddechów, co i my uczyniliśmy, i po całym kościele rozległ się relaksujący chór westchnień. Atmosfera była podniosła i wszyscy zdawali się uśmiechać w duchu, przyjmując tę chwilę jak aromat dojrzałego wina tuż przed spożyciem. Po chwili Juliusz otworzył oczy, które teraz zdawały się lekko fioletowe… a może to tylko efekt poświaty? Juliusz przemówił.

— Witajcie moi drodzy przyjaciele. Zostałem zaproszony na wasze spotkanie i jest to dla mnie wielka radość. Przybywam do was z odległego zakątka Polski, z krainy dzikich lasów i uroczych bieszczadzkich wzgórz.

Jak widzicie, po okalającej nas poświacie, Archanioł Gabriel jest w pełni obecny pośród nas i możecie odczuć jego fioletowe promieniowanie ożywczo pulsujące również w waszych sercach. Z pewnością nie jest wam obca idea, że Archanioł to zbiorowa emanacja unikalnych, czystych właściwości Ducha, obecna kiedy jesteśmy w ich potrzebie. Jestem pewien, że na moim miejscu mógłby teraz być każdy z was, tak samo jak w orkiestrze, trębacza może zastąpić każdy inny biegły trębacz, gdy zajdzie taka potrzeba.

Osobiście kocham i rezonuję z energią Gabriela w sposób bardzo serdeczny. Właściwie to już teraz mówię naszym połączonym głosem i zapraszam wszystkich, weźmy jeszcze jeden wspólny głęboki oddech i połączmy nasze energie w duchu ekspansji nowych potencjałów dla każdego, kto jest tu dziś fizycznie i niefizycznie. Każdego, kto będzie tego słuchał w innym czasie.

Juliusz złożył dłonie jak do modlitwy i wziął głęboki oddech. Jego energia rozszerzyła się na cały budynek kościoła i wszyscy byliśmy w serdecznym połączeniu. Głos którym teraz mówił należał po części do każdego z nas. Wszyscy czuliśmy wzruszenie i puls miłości w naszych sercach. Po krótkiej chwili ciszy z ust channelera usłyszeliśmy słowa Archanioła Gabriela.

— Witajcie moje drogie, bezcenne, ukochane ludzkie istoty! Przejdę od razu do rzeczy. Historię Marii Magdaleny zostawimy sobie na inną okazję. Dziś natomiast pragnę poruszyć kwestię najważniejszą w waszych czasach i czasach wielu, którzy przybyli tu z innych rzeczywistości. A więc…

Jak z tej drzemki się wybudzić, jak odnaleźć ten utracony moment, te drzwi za którymi otwarciem jest nieustanna radość: ja istnieję w kreatywności?! — zamilkł na kilka sekund, jakby czekając naszej odpowiedzi, po czym mówił dalej:

— Oto mam dla Was przekaz wprost z krainy Duszy, gdzie obrządek powstał, mający człowiekowi pomóc w uwolnieniu nagromadzonego w nim bólu i cierpienia. A gdy już krzyż bólu i cierpienia zostanie zaakceptowany, następuje akt zdjęcia Chrystusa z krzyża. Akt niebo-zstąpienia na powrót do łaski życia.

Ukrzyżowanie Chrystusa to symbol ukrzyżowania ludzkiej kreatywności. A więc misterium mszy świętej powinno być naprawdę głębokim doświadczeniem wewnętrznym każdego uczestnika, w którym na powrót przyjmuje się swą utraconą kreatywność. Kreatywność i Chrystus to dwa słowa, oznaczające ten sam atrybut ludzkiej Duszy — zdolność twórczej ekspresji. Samo zaś tworzenie staje się synonimem boskiej ekstazy i drogą do zbawienia/oświecenia. Oto więc nowe misterium zdjęcia z krzyża cierpienia i powrót do Życia w radości.

Życie w łasce Ducha Świętego to życie, w którym człowiek wyraża swoje najgłębsze, święte JAM JEST. Swoją zindywidualizowaną świadomość, która to w swej holograficznej naturze jest zasadą, fundamentem całego życia! Podstawą wszelkiego istnienia. I każda forma może być tym, czym jest tylko dzięki temu, że podtrzymuje ją jej stwórczy fundament: świadomość, która wniknęła weń uczyniwszy oryginalny akt percepcji, i która jest wciąż weń obecna. Jestem który jestem. Jestem życiową esencją kreatywności, która pragnie nieustannie wyrażać swoją błyskotliwość.

Oto Prawda objawiona w trzech osobach, które zaprawdę są w jedności: Bóg Stwórca, Syn Człowiek i Duch Kreatywności. Albo, jak wolicie: Bogini, Córka i Duch. Mówię do wielu uszu i nie o słowa tu chodzi, ale o przekaz Prawdy. A więc każdy człowiek, każda istota zdolna do uniesienia pędzla, choćby tylko w swojej wyobraźni — jest kompletnym przejawem ów trój-osobowej boskości. Życie ludzkie przeto więc odzyskuje sens swój i wigor, którym jest akt nieustannej ekspresji, ekspandującej w jeszcze bardziej kreatywne istnienie Ducha. Duch ów przejawia się w człowieku jako myśl natchniona; jako świadomość pełna inspiracji; jako idea szalona wręcz w swej innowacji!

Ideę ów poczuć i popłynąć z prądem jej natchnienia, by w końcu dać upust i wyrazić ją w tworzeniu, jest więc misterium samym w sobie. Pełnym kompletnym spełnieniem sensu istnienia Duszy w materii. Duszy, która jest tożsamością boskości w człowieku i materii, która jest ów człowieka fizycznością we wszystkich jej przejawach. Oto święty związek elementarnych pierwiastków, z którego ekstatycznej unii płodzone jest życie, ekspandujące coraz bardziej i śmielej we wszystkie wymiary stworzone i jeszcze niepoznane! Wyłania się sedno bycia istotą ludzką — by pierwszą myślą rankiem było: ja istnieję! A z niej spokojnym nurtem przejawia się pamięć nocy: sny i senne marzenia to twórczy Duch czekający na ekspresję i ożywienie w materialnym świetle dnia.

Wszystko pięknie brzmi, ale dlaczego to takie trudne — ktoś spyta. Dlaczego idea i forma tak dalekie są od siebie w życiu większości ludzi? Dlaczego człowiek jednak tworzy raczej nieśmiało i mimo że drzemie w nim cała nieskończona kreatywna esencja boskości, to jednak wciąż drzemie…

Jak z tej drzemki go wybudzić, jak odnaleźć ten utracony moment, te drzwi za którymi otwarciem jest nieustanna radość: ja istnieję w kreatywności?!

I właśnie tego będziecie mogli doświadczyć już za chwilę. Doświadczycie prostoty samych siebie i błyskotliwości ożywiającego wasze umysły i ciała Ducha Kreatywności! Do dzieła!

Przekaz się skończył. W tym momencie ja i Ania — siedząc w jednej z kościelnych ławek, okalających scenę na której stał Juliusz — popatrzyliśmy na siebie porozumiewawczo. Czułem ogromną radość w sercu i Prawdę tego, co mówił Archanioł Gabriel. Juliusz usiadł a na scenę wyszedł ksiądz, choć pewnie określenie „ksiądz” nie jest poprawne, ponieważ całe to miejsce znacząco odbiegało od tego, czego można doświadczyć w dzisiejszych kościołach. Kapłan oznajmił, że czas na krótką przerwę, po której przejdziemy na podwórze, by „przejść do dzieła” — zabawnym lekko przedrzeźniającym tonem zacytował Gabriela. Ludzie rozeszli się a ja, cały podekscytowany, podbiegłem do kapłana, pytając go gdzie jestem, jaki mamy rok, czy to jest realne?

Kapłan uśmiechnął się tylko i spojrzał na mnie z błyskiem w oku.

— Obi-An — powiedział a mnie aż zatkało.

— Och. — odrzekłem w końcu zdziwiony. — Obi-An — wykrztusiłem. Rozejrzałem się dokoła i zobaczyłem, że na ołtarzu nie ma Jezusa, ani żadnych świętych tylko dwoje ludzi: mężczyzna i kobieta. A już bardziej ich archetypowe posągi, w pełnym obnażeniu, jakby wyrzeźbione w stylu klasycznym, tylko zamiast twarzy oboje mieli lustra.

— To Adam i Ewa — oznajmił kapłan. — Piękni, prawda?

— Tak, niesamowici — odrzekłem.

— Symbolizują pierwiastek męski i żeński, oryginalne twórcze energie, których miłość zrodziła nas i wszystko, co istnieje. Ich niekończący się miłosny akt jest obecnym w każdym z nas. Jesteśmy stworzeni na ich obraz i podobieństwo. Kreatywność to owoc ich miłości, a sztuka jej bezpośredni przejaw — dlatego jest uznawana za świętość.

— Wow! Ale wspaniale tu żyjecie! — oznajmiłem wzruszony. — Tam skąd przychodzę ludzie nie znają miłości, na ich ołtarzu jest martwy człowiek a oni świętują jego cierpienie i mękę, jakby tego właśnie chciał Bóg. Poza tym seksualność, a w ogóle to w szczególności kobiecość, jest uznawana za coś grzesznego…

— Wiem — przerwał mi kapłan i ukłonił się lekko.

Chciałem mówić dalej i miałem tysiąc pytań, ale kapłan odwrócił się, przeszedł prze ołtarz i zniknął za drzwiami. Pomyślałem sobie, że układ tego kościoła jest identyczny jak tego, do którego chodziłem jako dziecko. Nawet te drzwi prowadzące z ołtarza na zakrystię wyglądały łudząco podobnie, tylko były pomalowane, czy bardziej oklejone, w kolorowe wielokąty, przez co wyglądały trochę jakby były zrobione z tęczowego kryształu.

Rozejrzałem się jeszcze dokoła, dostrzegając niezliczoną ilość dzieł sztuki. Obrazy, malunki, rysunki dzieci na małych kartkach po przywieszane to tu, to tam. Wspaniałe abstrakcyjne rzeźby oraz bardzo realistyczne posągi ludzi. Pod sufitem wisiały najróżniejsze kolorowe kule, chmurki z waty, to znowu jakieś zwierzątka origami. A posadzka mieniła się najróżniejszymi płytkami i płyteczkami, sprawiając wrażenie jakby ułożyły ją dzieci. Tu i ówdzie widniały motywy kwiatowe, motyle, robaczki, to znowu jakieś misterne symbole i orientalne ornamenty. Raz jeszcze w jakiś dziwny sposób, posadzka ta przypominała mi tą, którą widziałem w kościele z dzieciństwa. To dziwne, bo tamta posadzka była szarobrązowymi kafelkami bez wyrazu, w które gapiłem się podczas coniedzielnych, nudnych mszy.

Po chwili zobaczyłem Anię jak stoi u wyjściowych wrót i poszedłem do niej. Przez wrota wlatywał wspaniały snop oślepiającego światła. Szedłem podekscytowany. Chciałem z nią porozmawiać o tym wszystkim i… obudziłem się.

Był szary świt. Leżałem tak jeszcze chwilę. Ania spała obok mnie. O dziwo pamiętałem cały sen! Nie chciałem się nawet ruszyć, żeby mi nie umknął, w końcu zajarzyłem, żeby pójść po smartfona i nagrać wszystko, co pamiętam, zanim mój umysł połączy się z masową świadomością, wpadnie w konfundujący myślotok i skasuje pamięć o moim śnie. Miałem świadomość tego, że taki sen to delikatna materia. Jest jak pajęczynka i wystarczy silniejszy podmuch wiatru, aby przestał istnieć. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Czy komuś zależy aby świat snów pozostał oddzielony od świata codzienności? Przecież sny są tak bezcenne!

I któż wie, może kiedyś odbędzie się taka msza, jak w moim śnie? Może nawet powstanie taki kościół? Chyba warto marzyć i śnić takie idee…