Gdy ostatnio sobie jechałem rano rowerem, czułem się przytłoczony. Czułem, jakby wszystko było dla mnie zamknięte, jak wszystko jest pozbawione dynamizmu i interakcji ze mną. Gdzie są moje potencjały? – pomyślałem…

Zwróciłem się więc do wewnątrz i zapytałem moją Duszę, dlaczego tak jest i od razu usłyszałem odpowiedź:

– To dlatego, że nie wybierasz życia. WYBIERZ ŻYCIE!

No tak! Och! Wziąłem głęboki oddech i głośno oznajmiłem wszystkim energiom: Jestem Mistrzem i Wybieram Życie!

W tym samym momencie dosłownie zobaczyłem, jak fale energii przemieszczają się wokół mnie, przemieniając to, co było zamknięte w stan otwartości. Nawet moje zmysły się otworzyły, barwy nabrały soczystości, a dźwięki stały się bardziej melodyjne. Przejeżdżałem właśnie obok krzaku kwitnących szkarłatnych róż i poczułem ich słodki zapach. Bzyczenie pszczół zabrzmiało niczym pełna pasji symfonia skrzypiec.

Wziąłem kolejny głęboki oddech i aż otworzyłem usta w zachwycie tego, jak cała otaczająca mnie energia jest czuła na moją świadomość.

Myślę, że Wybór Życia w Radości jest najważniejszym wyborem, jakiego można codziennie dokonywać!

Tak, to jest wybór, którego trzeba dokonywać za każdym razem, kiedy jakiś aspekt przejmie chwilowo kontrolę nad twoją percepcją. Ponieważ niektóre z tych aspektów nie wybierają życia, bo są w swoich grach, historiach bycia ofiarą, emocjach. Aspekty trzeba integrować i mieć dla nich kompasję, ale nie oznacza to, że mogą panować nad moją energią – tym w jaki sposób jestem obecny w mojej rzeczywistości.

Pozwalam sobie czuć smutek, żal, gniew i wszystkie inne z tych aspektów emocji, a jednocześnie jestem mistrzem – Duszą w ludzkim doświadczeniu, a więc mogę również tańczyć z życiem i czuć radość wszystkiego, co mnie spotyka.

To takie proste, a jednak czasami łatwo się wkręcić w te aspekty i trudy ludzkiej podróży, wyzwania przebudzenia i integracji jaźni. Tak łatwo wtedy zapomnieć, że przecież jestem tutaj, aby cieszyć się życiem! Że to jest w ogóle cały sens bycia w fizyczności – radość.

Bo kiedy jestem w radości, to wszystko po prostu uśmiecha się do mnie, wszystko płynie dla mnie z łaską. Wszystko staje się takie interaktywne i zabawne – jakby wręcz zapraszało cię:

– Chodź! Tańcz ze mną! Baw się ze mną! Radujmy się razem! Bo tym jest sens istnienia.

Kocham ten kreatywny, lekki, otwarty, frywolny i tak słodki stan.

Życzę tego każdemu!

Namaste

PS: Potem długo jeszcze jeździłem rowerem, uliczkami i domkami – ciesząc się ludźmi, których spotykałem i energiami, które odczuwałem. Miałem wrażenie, że kogokolwiek mijam, uśmiecha się do mnie, a moje serce stawało się coraz większe. Aż w końcu spotkałem kobietę, siedzącą na ławce i widziałem, jak się budzi! To był tak piękny widok! Nie chciałem zakłócać jej doświadczenia, więc tylko uśmiechnąłem się, patrząc jej w oczy, i pojechałem dalej.

Ale w końcu nie wytrzymałem. Musiałem zejść z roweru i wejść w przydrożne pola i łąki, i przechadzać się, czując wszystko na tak wielu poziomach! I nagrałem sobie taką małą audycję nawet 😊🦋